Dlaczego jedni pękają pod presją, a inni potrafią się podnieść?
Stres stał się jednym z najbardziej powszechnych doświadczeń współczesnego człowieka. Terminy, nadmiar obowiązków, problemy w relacjach, presja osiągnięć, niepewność przyszłości, trudne decyzje – powodów do napięcia nie brakuje. Czasem wystarczy jednak spojrzeć na dwie osoby znajdujące się w podobnej sytuacji, aby zobaczyć, że reagują zupełnie inaczej. Jedna zaczyna działać, szuka rozwiązania i po pewnym czasie odzyskuje równowagę. Druga długo zamartwia się, analizuje najgorsze scenariusze albo próbuje odsunąć problem od siebie.
Skąd bierze się ta różnica?
Jedną z odpowiedzi jest rezyliencja – zdolność psychiczna, która pomaga człowiekowi mierzyć się z trudnościami, adaptować do zmieniających się warunków i wracać do równowagi po doświadczeniu stresu. Nie oznacza ona, że człowiek jest zawsze spokojny, silny i odporny na emocje. Przeciwnie – również może się bać, złościć, smucić czy czuć bezradność. Różnica polega na tym, że potrafi wykorzystać swoje zasoby, aby nie utknąć na długo w trudnym doświadczeniu. Można więc powiedzieć prościej: rezyliencja nie oznacza życia bez problemów. Oznacza umiejętność lepszego radzenia sobie z nimi.
Co dzieje się z nami, kiedy pojawia się stres?
Stres sam w sobie nie jest wrogiem. Jest naturalną reakcją organizmu, która pomaga nam mobilizować siły wtedy, kiedy pojawia się wymaganie lub zagrożenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy napięcie utrzymuje się długo, pojawia się zbyt często albo organizm nie potrafi skutecznie wrócić do stanu równowagi. Co ważne, nie reagujemy wyłącznie na to, co rzeczywiście się wydarza. W psychologii stresu ma znaczenie to, jak interpretujemy daną sytuację i jak oceniamy własne możliwości poradzenia sobie z nią. Dlatego właśnie dwie osoby mogą znaleźć się w podobnej sytuacji, a przeżywać ją zupełnie inaczej. I właśnie tutaj pojawia się rezyliencja, która pomaga zmienić pytanie z „Dlaczego to mnie spotyka?” na „Co mogę teraz zrobić?”.
Jednym z ważnych wniosków wynikających z aktualnych badań jest związek rezyliencji z określonym sposobem radzenia sobie ze stresującym wydarzeniem. Osoby o wyższym poziomie rezyliencji mogą mieć większą tendencję do poszukiwania rozwiązania, planowania i podejmowania konkretnego działania. Rezyliencja bywa również wiązana z częstszym poszukiwaniem kontaktów towarzyskich, czyli korzystaniem ze wsparcia innych osób.
To bardzo ważna wskazówka – osoba odporna psychicznie nie musi wszystkiego robić sama. Wręcz przeciwnie. Jednym z zasobów, które mogą pomagać w radzeniu sobie ze stresem, jest umiejętność sięgania po wsparcie od otaczających nas ludzi – rozmowa, prośba o pomoc, konsultacja, obecność kogoś, kto pozwala spojrzeć na sytuację z innej perspektywy.
A co ze związkiem między poziomem rezyliencji a emocjami?
Przeżywanie emocji jest w porządku. Emocje są ważnym źródłem informacji i nie można – ani nie warto – ich wyłączać. Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek długo pozostaje w zamartwianiu się, bezradności lub rozpamiętywaniu problemu, zamiast stopniowo przechodzić do konstruktywnego działania.
I tu pojawia się bardzo dobra wiadomość: rezyliencja nie jest cechą zarezerwowaną dla „silnych ludzi”. Można ją rozwijać. Na rezyliencję składa się wiele elementów: między innymi optymistyczne nastawienie i energia, wytrwałość i determinacja, poczucie humoru i otwartość, a także kompetencje osobiste i tolerowanie trudnych emocji.
Nie chodzi więc o to, aby nauczyć się „nie stresować”. To nierealny cel! Chodzi o coś znacznie bardziej praktycznego: nauczyć się rozpoznawać własne reakcje, lepiej regulować emocje, zauważać swoje zasoby, rozwiązywać problemy krok po kroku, korzystać ze wsparcia i odzyskiwać równowagę po trudnych doświadczeniach. Czasami wystarczy zmienić sposób patrzenia na sytuację. Czasami potrzebne są nowe strategie działania. Czasami trzeba nauczyć się odpoczywać i pozwalać organizmowi wyjść ze stanu ciągłej mobilizacji. A czasami potrzebna jest rozmowa ze specjalistą, który pomoże zrozumieć, co właściwie dzieje się w
naszym sposobie reagowania na stres.
Właśnie dlatego praca nad rezyliencją może mieć charakter profilaktyczny. Bo nie trzeba czekać na kryzys. Bo być może najważniejsze pytanie nie brzmi: „Jak sprawić, żeby w moim życiu nie było stresu?” Tego nie da się zrobić. To pytanie brzmi: „Jak mogę nauczyć się lepiej radzić sobie z tym, co przynosi życie?” Rezyliencja nie obiecuje życia bez trudności. Daje coś
bardziej wartościowego – większą szansę, że kiedy pojawi się trudny moment, będziemy wiedzieć, jak się zatrzymać, czego potrzebujemy i co możemy zrobić dalej. A tej umiejętności można się uczyć, można ją też rozwijać.
Wierzę, że dbanie o psychikę powinno być traktowane jako forma dbania o siebie – podobnie jak dbanie o ciało, sen czy relacje z bliskimi.

Monika Borko >
Kontakt: +48 664 714 687
Certyfikowana instruktorka: DMCO Breathwork (Deep Mindful Cellular Oxygenation), Treningu Autogennego I i II stopnia, Uzdrawiającej Jogi Nidra (akredytacja YACEP® Yoga Alliance) oraz rekreacji ruchowej Polskiej Akademii Kultury i Sportu. Obecnie w trakcie praktyki certyfikacyjnej po kursie instruktorskim metody oddechowej Butejki.
Pogłębia relację ze sobą i udoskonala swój warsztat jako absolwentka Szkoły Cichych Ustawień Rodzin Gerharda Walpera (360 godzin – poziom podstawowy) poprzez zdobywanie doświadczeń z zakresu metody cichych ustawień rodzin według Berta i Sophie Hellinger. Poszerza swoje horyzonty podczas podjętych studiów psychologicznych.
